Sesja w rzepaku wydaje się tematem bardzo popularnym w świecie blogerów i fotografów. I w sumie nic dziwnego. Jak tylko zaczyna się wiosna, każdy wypatruje miejsc, które byłyby dobrą inspiracją do stworzenia kreatywnych zdjęć z naturą w tle. Nasycony, żółty kolor rzepaku kontrastujący z bielą lub błękitem nieba to już sama w sobie piękna pocztówka. Jak tylko zobaczyłam pierwsze pole rzepaku, wiedziałam, że chce mieć zdjęcia w tym klimacie.
Kiedy tło tworzy natura

Maj to chyba jeden z najbardziej obfitych miesięcy, jeśli chodzi o korzystanie z inspiracji ukrytych w naturze. Gdziekolwiek się nie ruszymy, spotykamy piękne tło do zdjęć. Może być to w zazieleniony las, kwitnący sad, a może po prostu łąka ozdobiona ziołami i kwiatami. Kwitnące wiśnie i jabłonie, pachnący bez czy rozłożysty kwiatostan kasztanów. To wszystko nadaje klimat, który idealnie nadaje się do zdjęć w klimacie: retro, village czy boho.

Sesja w 15 minut
Moja sesja w rzepaku to dużo powiedziane! Kilkanaście zdjęć w tych pięknych okolicznościach natury udało nam się zrobić podczas wyprawy rowerowej Rzeszów-Łańcut (klikając TUTAJ znajdziecie opisaną całą trasę, jest to trasa nr 2). Przed wyjazdem wrzuciłam do sakwy białą koszulę, która towarzyszy mi w większości moich wypraw rowerowych. Okazało się, że był to prosty pomysł do stworzenia zadowalającego mnie klimatu zdjęć w sesji w rzepaku. Koszula w rzeczywistości była nieco pomięta, ale mi to nie przeszkadzało. Namówiłam Artura do zrobienia kilku fotek. Całość trwała maksymalnie 15 minut i była realizowana spontanicznie. Przy okazji dowiedziałam się jak bardzo intensywny zapach ma rzepak, i że jego kwiaty zostawiają żółte ślady na ubraniach.

Rzepak jest żółty, również na fotografii
Tak jest, rzepak jest żółty i tak też ma być w efekcie końcowym, po poddaniu fotografii obróbce graficznej. Takie jest moje zdanie. Spotkałam się z wieloma przykładami świetnych zdjęć z sesji w rzepaku, które straciły swój walor poprzez nałożenie zbyt dużej ilości filtrów. Wiem, wiem, każdy lubi trochę podkręcone zdjęcia, które wpadają w ciepłe odcienie lub są lekko pozbawione nasycenia, ale jak dla mnie – w przypadku rzepaku sprawa jest prosta. Jego zmieniony kolor nie przypomina tego, co widzi nasze oko. I taki zbyt przerobiony, finalny obraz jak dla mnie wygląda sztucznie. Jeśli sesja w rzepaku – to tylko w jego naturalnych kolorach.

Nie pozuj, bądź sobą
Tak jak wspomniałam wyżej, nasza sesja była bardzo krótka i spontaniczna. Trwała kilkanaście minut, z czego połowę czasu straciłam na bieganie po polu. Dla jasności wybrudziłam się okrutnie. Pamiętajcie, że rzepak nie tylko specyficznie pachnie, ale też zostawia ślady na ubraniach.

Chciałabym jeszcze dodać jedną rzecz – efekt początkowy i końcowy tych fotek nie różni się diametralnie. Doszłam do wniosku, że taka naturalność pasuje do tego klimatu i zostawiłam je praktycznie bez retuszu. Co więcej – tym razem stanęłam po drugiej stronie obiektywu. Z własnego doświadczenia wiem, że pozowane zdjęcia w moim przypadku wyglądają bardzo miernie. Wybrałam więc raptem kilka ujęć, w których udało się Arturowi zamrozić naturalność moich gestów. Działaliśmy zatem na krótkim czasie, przy włączonej serii high sped.
Trochę romantycznie
A oprócz kilku zdjęć na spontanie, udało się też wykonać coś bardziej subtelnego, oczywiście o ile subtelne mogą być odgniecenia kasku na moim czole 🙂 Podczas sesji w rzepaku powstał nieoczywisty portret. I tak jak wspomniałam wyżej, w tych fotkach nie retuszowałam skóry. I to nie przez lenistwo, oj nie! Tym razem te defekty mi nie przeszkadzały i stwierdziłam, że nie będę ich ruszać.

Jedna sesja – kilka ujęć
Moja sesja w rzepaku, a właściwie to sesja Artura ze mną w rzepaku, to kolejny dowód na to, że robiąc zdjęcia w tej samej scenerii warto stworzyć wiele ujęć, łącząc je później w przeróżne kolaże. Takie zestawy zdjęć można z powodzeniem publikować na swoich kanałach social mediowych. Dobrym pomysłem jest też stworzenie urozmaicenie nimi własnej fotoksiążki lub oprawić je w ramkę, składającą się z kolekcji kilku zdjęć.

Podczas tej sesji w rzepaku, a także innych moich sesji, staram się tworzyć zdjęcia szerokokątne, a także portrety. Oczywiście nie zapominam o moich ulubionych detalach, do których wykorzystuję obiektywy stałoogniskowe. A jeśli otacza nas tak piękny krajobraz jak żółte pole rzepaku – można też ten motyw wykorzystać do kilku zdjęć krajobrazowych, a nawet stworzyć panoramę.


Sesja w rzepaku stała się zaczątkiem do powstania kilku pomysłów do kolejnych fotograficznych projektów, o których wkrótce napiszę Wam na blogu. Podpowiem, że będą to oczywiście kreacje na tle majowej scenerii.










