Dzikie Stoły – Beskid Niski pełen smaku

Beskid Niski to jedno z najpiękniejszych miejsc, które odkryłam stosunkowo późno. Na blogu powrócę jeszcze do tego, co sprawia, że region ten jest tak magiczny. Tym razem chciałabym się skupić na pokazaniu Wam fragmentu tego, dlaczego to miejsce, tak bardzo różni się od innych w Polsce, i dlaczego warto tam zajrzeć, choćby po to, by poznać Beskid Niski z kulinarnej strony. Wydarzeniem, o którym chciałabym Wam więcej opowiedzieć, a w którym uczestniczyłam we wrześniu 2019 są Dzikie Stoły.

Dzikie Stoły - Lackowa.
W drodze na Dzikie Stoły, w tle Lackowa.

Dzikie Stoły są to cykliczne, kulinarne spotkania organizowane przez Towarzystwo z Beskidu Niskiego od 2015 roku. Dzikie Stoły to nic innego jak najlepsza restauracja na świeżym powietrzu, która na ucztę zaprasza wszystkich! We wrześniowej edycji nie zabrakło dorosłych, rodzin z dziećmi oraz ich czworonożnych przyjaciół.

Dzikie stoły
Dzikie stoły – zaczynamy ucztę.

Co dzieje się na takiej uczcie? We wrześniowej edycji, Dzikie Stoły odbywały się na łąkach w miejscowości Izby. Przed gośćmi, którzy zajęli miejsce za stołem lub na kocach i leżakach, rozpościerał się widok na Lackową – najwyższy szczyt Beskidu Niskiego po polskiej stronie.

Dzikie Stoły – czyli Beskid niski „zero waste”

Każdy smakosz dostawał na start: drewnianą łyżkę, metalowy kubek oraz zastawę (miseczkę, talerzyk i sztućce) wykonane z jadalnego surowca. Pomysł wypisywał się idealnie w panujący klimat na łące. A to co najbardziej mi się spodobało, to ekologiczne podejście to takiej masowej imprezy z ideą ZERO WASTE. Nie śmiecimy, zjadamy tyle ile możemy, a to czego nie zjemy, łącznie z wykorzystanymi miskami i talerzami – będzie powtórnie spożytkowane przez zwierzęta hodowane w gospodarstwach agroturystycznych.

Dzikie stoły – menu

Każdy z 10 gospodarzy przygotował swój specjał dla gości, którzy z pustymi brzuchami pojawili się na imprezie i już przed oficjalnym jej rozpoczęciem zaczęli myszkować po rozstawionych wcześniej stołach w poszukiwaniu czegoś na ząb. Na start wjechały 3 zupy: m.in. zupa buraczkowa, która mi baaardzo smakowała, a to za sprawą sezonowych, świeżych warzyw. Wśród ognia i dymu wyłaniały się kolejne potrawy. Zarówno wegetariańskie, jak i mięsne. Wybór i różnorodność smaków dawał pełne pole do miłego obżarstwa!

Jako łasuch dodam, że oprócz ciepłych dań, przyrządzanych na ogniu – miejscem moich częstych wędrówek był stół ze słodkościami. Na moim talerzu znalazła się spora dawka domowych wypieków.

Kulinarnym gościem na wrześniowych Dzikich Stołach była Patrycja Walter – młoda kucharka z Katowic, zafascynowana wszystkim co z ognia i na ogniu. Trzeba przyznać, że faszerowane dynie osadzone w ogniu wyglądały bajecznie i budziły duże zainteresowanie wśród dzieci, jak i starszych biesiadników.

Dodatkowe atrakcje Dzikich Stołów

Gospodarze imprezy przewidzieli również dla dzieci dodatkowe atrakcje – pieczenie kiełbasek na ogniu czy zabawy integracyjne. Dzieci wraz z Panią Magdaleną Kuś z Pracowni z Barwinkiem miały nie lada zajęcie – tropiły jesień na beskidzkich łąkach.

A gdyby tego wszystkiego jeszcze było mało, zajadanie się na łąkach umilał muzycznie i wokalnie Karol Ochodek ze swoim zespołem.

Jeśli Was tam jeszcze nie było, a jesteście w stanie sobie wyobrazić, co dzieje się na takiej kulinarnej uczcie, to muszę Wam powiedzieć, że prawdopodobnie… nie jesteście w stanie sobie tego wyobrazić! No dobrze, wyobrażenia to jedno, a doskonały smak i zapach tu drugie. Tylko dzięki połączeniu tych wszystkich zmysłów, możecie dowiedzieć się całej prawdy o kulinarnych spotkaniach na łąkach. To jak, widzimy się na kolejnej edycji Dzikich Stołów?

Na Dzikich Stołach objadłam się okrutnie. Chociaż brzuch był pełny to ja wciąż nie mogłam przejść obojętnie obok cieplutkich proziaków (t.j. domowych placków z dodatkiem sody) robionych na blasze, czy domowych wypieków z dodatkiem aromatycznych owoców. Zresztą trudno to opisać – zobaczcie sami, jak wyglądały bajecznie kolorowe, suto zastawione Dzikie Stoły.

Dzikie stoły - zero waste.

Pomysł na organizowanie Dzikich Stołów jest sam w sobie bardzo prosty, i dzięki tej prostocie połączonej z dobrym przygotowaniem, zaangażowaniem i pozytywną energią – powstał genialny projekt, który promuje Beskid Niski w najlepszy sposób. Regionalizm, natura, dobre jedzenie, a przede wszystkim pasja osób, które dzielą się z innymi swoją przestrzenią życiową, to wszystko daje piękny obraz, do którego chce się wracać. Czy potrzeba nam czegoś więcej do szczęścia?

Jeśli zafascynował Was ten temat bardziej – o Dzikich Stołach możecie dowiedzieć się więcej na oficjalnych stronach: TUTAJ oraz TUTAJ. Polecam też śledzić Towarzystwo z Beskidu Niskiego na facebooku, tam też znajdziecie informacje kolejnych terminach „Dzikich Stołów” oraz o innych atrakcjach przygotowanych przez mieszkańców Beskidu Niskiego.


Szukasz przygód w Beskidzie Niskim? Sprawdź inne artykuły:

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Ryś
Ryś
5 miesięcy temu

Nie mogę się doczekać wiosennej edycji!